Do góry
Miło mi, że odwiedziłeś mój blog. Mam na imię Piotr. Jestem początku-jącym działkowiczem - amatorem. W zasadzie to dopiero zaczynam moją przygodę. Mam nadzieję, że odkryłem w sobie no-wą pasję, którą będę mógł się dzielić z Wami. Z pewnością popełnię wiele błędów. Będę wdzięczny za konstruktywną krytykę. Wskazane błędy będę się starał eliminować, tak żeby inni mogli się uczyć na moich a nie na swoich. Zapraszam.
e-mail: admin@dzialka.net.pl
Do 3 razy sztuka czyli sadzenie pomidorów
Piątek, piąteczek, piątunio. Święto pracy – 1 maja. Przyjeżdżamy z córeczką na działeczkę z mocnym postanowieniem, że powysadzamy pomidorki na docelowe miejsca. Bierzemy się do pracy, wszystkie rozsady poukładane na grządkach, a tu zaczyna kropić deszcz. No nic, trzeba się zwijać i pędzikiem wszystko do szklarni pakować. Minęło parę godzin, pięknie słoneczko świeci, porozkładaliśmy ponownie rozsady, nawet parę przesadziliśmy, a pogoda znowu nam figla płata. Ponownie pędzikiem wszystko zwinęliśmy do szklarni. Piątek nie był dniem na sadzenie pomidorów. Sobota, soboteńka, sobotunia. Też święto – święto flagi. Tym razem sprawdzamy dokładnie pogodę. Wychodzi na to, że do 12 nie będzie padać. Czym prędzej więc bierzemy się z córeczką do pracy. Udało się. Wszystkie pomidorki, które będą rosły w szklarni przesadzone do docelowych donic. Wszystkie pomidorki, które będą rosły na tarasie przesadzone do docelowych donic. Część pomidorków, które będą rosły na grządkach przesadzone do większych donic (nie dla wszystkich donic wystarczyło). Ledwo skończyliśmy, zaczął kropić deszczyk.