Do góry
Miło mi, że odwiedziłeś mój blog. Mam na imię Piotr. Jestem początku-jącym działkowiczem - amatorem. W zasadzie to dopiero zaczynam moją przygodę. Mam nadzieję, że odkryłem w sobie no-wą pasję, którą będę mógł się dzielić z Wami. Z pewnością popełnię wiele błędów. Będę wdzięczny za konstruktywną krytykę. Wskazane błędy będę się starał eliminować, tak żeby inni mogli się uczyć na moich a nie na swoich. Zapraszam.
e-mail: admin@dzialka.net.pl
Była mała awaria. W nocy zaktualizował się router i karta sieciowa mojego systemu nie nawiązała połączenia po aktualizacji. Musiałem przyjechać na działkę i zresetować system. Teraz wszystko działa jak należy. Oczywiście wcześniej też działało – nie były tylko prezentowane wyniki pomiarów. Pomiary były jednak realizowane i wszystkie funkcje systemu związane ze sterowaniem były realizowane.
Przy okazji zobaczcie – jest 9:59 a w szklarni 36oC. Co by się działo, gdyby nie było maty zacieniającej.
Co prawda termometr analogowy wskazuje 33oC więc jest pewna rozbieżność. Może ona być spowodowana sposobem montażu czujnika. Czujnik jest zamontowany na profilu aluminiowym, który może mieć wyższą temperaturę niż otoczenie. Na razie nic z tym nie będę robił. Dla mnie zarówno 33oC jak i 36oC to za dużo. Dobrze, że wczoraj zamontowałem tę matę zacieniającą. Myślę, że o ładnych parę stopni obniża temperaturę w szklarni.
Aktualizacja 2019-06-02 15:40:06
Trochę poobserwowałem wskazania temperatury przez czujnik systemowy. Wygląda na to, że do +25oC wszystko jest ok. Powyżej są rozbieżności. Wygląda na to, że zależność jest liniowa. Można ją opisać równaniem y=0.66x+8.65,
gdzie:
y – temperatura po korekcji
x – temperatura odczytana z czujnika.
Jest to prawdziwe dla temperatury wyższej niż +25oC.
Na razie nic z tym nie będę robił, bo muszę dokładniej wyznaczyć krzywą korekcyjną. Nie ma to w zasadzie żadnego wpływu na działanie systemu, ponieważ automatyczne otwieranie i zamykanie drzwi następuje poniżej progu +25oC.
Zamieszczam krótką tabelkę z konwersją wartości pomierzonych na rzeczywiste:
|
Odczyt |
Temperatura [oC] |
|
25,0 |
25,2 |
|
27,5 |
26,8 |
|
30,0 |
28,5 |
|
32,5 |
30,1 |
|
35,0 |
31,8 |
|
37,5 |
33,4 |
|
40,0 |
35,1 |
|
42,5 |
36,7 |
Jak będę miał trochę wolnego czasu, to postaram się oprogramować tę korekcję. Na razie mam pilniejsze rzeczy do zrobienia. W zasadzie, to zostały mi tylko dwie:
Zakładam, że oba te przedsięwzięcia zajmą mi 2 dni.
I później to już tylko cieszyć oko pięknie rosnącymi roślinami.
Chciałbym – ale pewnie znowu coś wymyślę. Tak już mają gadżeciarze.
Piękna pogoda dzisiaj była. Słoneczko dawało się we znaki przy pracy na podwórku
Zacząłem od oberwania wilków u pomidorków. Później zrobiłem zadaszenie nad grządką i posadziłem pomidory. Zmieściły się 4 OXHEART (bawole serca), 2 malinowe warszawskie, 3 etna i 1 faworyt. Razem 10 krzaków. Zostało mi jeszcze 12 krzaków na tarasie. I już chyba tam zostaną.
Wysadzanie pomidorków na grządce było dość męczące. Zakopywałem całe doniczki, więc musiałem wybrać ziemię. Było to w sumie 4 worki ziemi. Jeden zużyłem do wysadzenia pomidorów, a 3 czekają na wyrównanie trawnika.
Po wysadzeniu pomidorki podwiązałem na taśmach. Zostawiłem co prawda jeszcze drewniane paliki – ale wydaje mi się, że nie są one potrzebne. Końcowym akcentem pracy przy pomidorach na grządce było podlewanie. Podlałem dość intensywnie po ok. 2 litry wody na jedną doniczkę.
Następnie wziąłem się za wysadzanie ogórków „egzotycznych”. Wykorzystałem do tego doniczki kwadratowe o pojemności 11 litrów. W każdej doniczce po 2 sadzonki (w ostatniej 4). Na spód dawałem ziemię z obornikiem a na wierzch uniwersalną. Chodziło mi o to, żeby obornik nie popalił małych sadzonek. Wyszło mi w sumie 4 doniczki ogórków białych, 3 melonowych i 2 meksykańskich. Doniczki ustawiłem przy płocie, przy zbiorniku na wodę. Chciałem, żeby zaraz po wysadzeniu nie były narażone na mocne słońce. W cieniu powinno im być lepiej. Później przeniosę je za szklarnię, w miejsce, gdzie zrobiłem specjalnie dla nich stelaż, po którym będą się pięły.
Sprawdziłem, jaki efekt przyniósł piątkowy oprysk. Niestety, mszyce na porzeczkach są nadal i robale na agreście także. Porzeczki, to już chyba padną, a agrest ma już tak duże owoce, które niedługo będą dojrzewały, że nie zastosuję żadnych środków chemicznych. Trudno, co będzie, to będzie.
Niestety, jeśli chodzi o szkodniki to nie koniec. Mszyce zaatakowały również truskawki. Dobrze, że są mrówki. To dzięki nim zauważyłem mszyce. Oczywiście popryskałem sodą. Liczę na to, że się ich pozbędę.
Później wziąłem się za winogron, tzn. za przycinanie winorośli. Trochę czasu mi to zajęło – ale w sumie to przyjemna praca, szczególnie jak się patrzy i widzi, że powinien być urodzaj.
Na sam koniec wziąłem się za podlewanie wszystkiego (zużyłem jakiej 400 litrów wody) i przy okazji przyczepiłem ogórki szklarniowe do stelaża przy pomocy plastikowych obejm
A teraz króciutka migawka z grządek
Grządka 1 – bez zmian
Grządka 2 – mam wrażenie, że marchewka po przerwaniu jakby urosła.
Grządka 3 – wyrzuciłem kolejną kalarepę – która zwiędła. Nie znalazłem w korzeniach larw. Pewnie przeszły do następnej.
Grządka 4 – ogórki rosną jak na drożdżach.
Grządka 5 – selery – jestem z was dumny.
Grządka 6 – pomidory - już była opisywana
Grządka 7 – papryka jakby się ruszyła. Sałaty coraz większe.
Grządka 8 – bez zmian.
Jest już 2:30. Ależ ten czas szybko zleciał. Pora spać.
No to mam do Was pytanie – jak się Wam podoba nowa szata graficzna? Prace nad nią zajęły mi całą noc – nie miałem kiedy nawet się chwilę zdrzemnąć ale z efektu jestem zadowolony. A jak Wy?
Czekam na Wasze komentarze.
Aktualizacja: 2019-05-30 godzina 22:09:43
Mam problem. Muszę iść na odwyk. Oczywiście odwyk od działki. Po nieprzespanej nocy nie dałem rady wysiedzieć w domu. Zamiast iść spać pojechałem na działkę. W zasadzie za dużo to nie zrobiłem – ale chociaż trochę pooglądałem no i przerwałem do końca rządek marchewki karotiny. Podlałem również pomidorki w szklarni i na tarasie. Liście pomidorków nadal są poskręcane – ale sąsiad mówił, żeby się tym nie martwić. Ogórki szklarniowe już zaraz zaczną kwitnąć
Z obchodu ogródka zamieszczam kilka zdjęć:
Grządka 1
Pietruszka halblange jest zdecydowanie ładniejsza od koniki. Tym bardziej, że na tej konice zauważyłem pierwsze żółknące liście. Nie mam pojęcia od czego. Obie te pietruszki wymagają przerwania. Pomiędzy pietruszkami bardzo ładnie rosną cebule.
Grządka 2
Jeden rządek marchwi jest już przerwany, drugi (marchew pierwszy zbiór) czeka na przerwanie. Środkowy rząd (marchew Amsterdam) nie wymaga przerywania, ponieważ nasiona były na taśmie.
Pomiędzy marchwiami powschodziła cebula i nawet nieźle rośnie.
Grządka 3
Z kalarepy to chyba już nic nie będzie. Wydaje mi się, że te pozostałe kalarepki dalej więdną więc świadczyłoby to o występowaniu larw śmietki kapuścianki. Chemii stosował nie będę, jak roślinki całkiem zwiędną to je wyrzucę. Buraczki ładnie powschodziły i całkiem nieźle pną się do góry.
Grządka 4
Grządka ogórkowa. Widać wyraźnie, że ogórki już się zaaklimatyzowały i zaczęły nieźle przyrastać. Widać już nawet pierwsze kwiaty. Mam nadzieję, że ochłodzenie dzisiejszej nocy do +3.5oC nie wyrządziło żadnych szkód – na razie nie widać żadnych objawów.
Koper rosnący w 1 rzędzie pomiędzy ogórkami zdecydowanie wziął się do roboty.
Grządka 5
Tutaj królują selery. Naprawdę szybko przyrastają. Chyba rację ma sąsiad, twierdząc, że są trochę za gęsto posadzone. Wyjście jest proste, jak trochę podrosną, to można co drugi wyciągnąć do zupy.
Wszystkie warzywa ładnie powschodziły. Obok wysianej pietruszki naciowej przesadziłem pietruszkę naciową z 3 doniczek ze szklarni. Chyba się przyjęła.
Bardzo się ucieszyłem, że wreszcie zaczęła wschodzić cebula od sąsiadki. Cebula bardzo podobna do czosnku – też rośnie w ząbki. Ponoć bardzo smaczna.
Grządka 6
Za chwilę będą tutaj pomidory spod tarasu. Muszę tylko kupić trochę folii, żeby zrobić zadaszenie. Ma to na celu zabezpieczenie sadzonek pomidorów przed bezpośrednimi opadami deszczu na liście.
Grządka 7
Sałaty w tej grządce się wyrównały. Są bardzo gęste. Ale głównymi lokatorami są papryki. Widać, że dobrze przeżyły przesadzenie ze szklarni do grządki. Ciekaw jestem co z tego będzie.
Grządka 8
Czosnek to chyba w zawodach startuje. Rośnie bardzo szybko. Brakuje już tylko czosnku niedźwiedziego, który jeszcze do tej pory nie powschodził. Ładnie zaczyna rosnąć rabarbar. Już nie mogę się doczekać kompotu z rabarbaru – taki smak dzieciństwa. Ale to do przyszłego roku trzeba zaczekać. Zioła pomalutku ale do przodu. Są maleńkie ale widać już je na grządce. W szklarni miałem 4 małe doniczki mięty pieprzowej, którą wysadziłem na właściwym stanowisku. Przyjęła się i ładnie rośnie.
Przy okazji pooglądałem winogrona. Wymagają już niemałego cięcia. To co dosięgnąłem z ziemi to już trochę przyciąłem do reszty muszę wziąć drabinkę.
Zrobiłem dzisiaj (znaczy wczoraj) aktualizację strony w dziale działka i warzywa. Wszystko było ok, dopóki nie zechciało mi się „upiększać” wyglądu strony. To „upiększanie” spowodowało, że jest teraz 5:18, ja jeszcze nie spałem, zaktualizowane wpisy szlag trafił, a ja właśnie przed chwilą uporałem się z problemami informatycznymi. Na szczęście wszystko działa. Pora więc, żeby chociaż trochę spróbować odtworzyć stracone wpisy z 29 maja.
Dzisiejszy dzień nie był najlepszy. Zauważyłem, że niektóre liście agrestu lekko zaczynają żółknąć. Pooglądałem je dokładnie – ale nie znalazłem żadnego robactwa. Później przyszedł sąsiad, przyniósł mi 5 sadzonek papryki pomidorowej i przy nim sprawdziłem jeszcze raz ten agrest. I wtedy zauważyłem takie małe robaczki na liściach. Chciał – niechciał, rozrobiłem sodę oczyszczoną w końskiej dawce, z dodatkiem płynu do mycia naczyń i bardzo dokładnie spryskałem agrest. Ale zauważyłem również, że ledwo wypuszczone liści porzeczek jakby zaczynały się skręcać. Okazało się, że to znowu mszyca. Ręce można załamać. Przecież te roślinki ledwo żyją po poprzedniej nawałnicy mszyc. Znowu spróbowałem z opryskiem sodą. Zobaczymy, czy to pomoże. Jak nie, to chyba pozbędę się tych porzeczek, bo nie tylko z owoców ale i z krzaków nic nie będzie.
Później przesadziłem sadzonki papryki do doniczek (ponieważ na grządkach nie mam już miejsca). Wykorzystałem duże doniczki (3 doniczki 11 litrowe kwadratowe i 2 okrągłe 15 litrowe – takie mi zostały). Ustawiłem tą paprykę przy szklarni. Trochę się obawiałem, że zapowiadali spadek temperatury ale nie miałem innego wyjścia.
Moje obawy były uzasadnione, ponieważ o 4:15 temperatura spadła do 3.5oC.
Poobrywałem jeszcze „wilki” u pomidorów. Ostatnio robiłem to w sobotę i już dzisiaj były całkiem duże.
Na koniec przerwałem trochę marchewki. To jest bardzo mozolna praca. Trzeba bardzo uważać, żeby nie wyrwać tej, która ma zostać na grządce. To nie na moją cierpliwość. Udało mi się przerwać raptem pół rządka marchewki. W najbliższym czasie trzeba będzie to dokończyć.
Zająłem się również borówkami. Powyrywałem skrzypy i rozsypałem fusy z kawy wokół roślin. Nawet sporo się tych fusów nazbierało w pracy, a jak czytałem to bardzo dobry nawóz, bo zakwasza glebę i poprawia jaj strukturę.
wiem już jak nazywają się te małe sk......ny, które mi zjadają kalarepę. To jest śmietka kapuściana.
Owad dorosły śmietki kapuścianej to muchówka – wygląda jak połowa muchy domowej. Jest długości od 5 do 6 mm i ma czerwoną plamkę na srebrzysto-białym czole. Samiec jest czarnoszary, samica brązowoszara. Larwa śmietki jest długości od 7 do 8 mm, żółtawobiała, bez wyraźnie wyodrębnionej głowy i bez odnóży. Poczwarka śmietki ma długość od 4 do 7 mm i jest brązowa w kształcie beczułki.
https://www.tygodnik-rolniczy.pl/articles/uprawa/poznajemy-szkodniki-smietka-kapusciana/
Ten szkodnik zaliczany jest do rodzaju szczególnie niebezpiecznych dla kapusty. W naszym kraju występuje powszechnie. Z jaj złożonych przez samice wylęgają się larwy, które żerują w korzeniu i łodydze, drążąc w nich korytarze oraz doprowadzając tym samym do żółknięcia i więdnięcia, a następnie obumierania roślin. Larwa ma długość od 7‒8 mm i nie ma nóg. Dorosły osobnik przypomina muchę. Larw można się spodziewać na przełomie maja i czerwca, zatem wówczas nasza uwaga powinna być wyczulona na tego osobnika.
ZWALCZANIE: przede wszystkim z cennych zaleceń profilaktycznych wskazać należy, że kapusty nie powinno się uprawiać po oborniku oraz innych warzywach kapustnych, co mogłoby sprzyjać rozwojowi śmietki. Zmniejszenie jej występowania można osiągnąć przez głęboką orkę, gdyż larwy szkodnika przepoczwarzają się w glebie. W razie wystąpienia, uprawę należy podlewać preparatem Dursban Delta 200 CS. Na rozsadzie lub roślinach wysadzonych w polu stosuje się opryski preparatami, np. Karate Zeon 050 CS, Kirkuk (B/C) 050 CS lub Wojownik 050 CS.
https://www.rynek-rolny.pl/artykul/szkodniki-kapusty-skutecznie-zwalczany-te-najgrozniejsze.html
No cóż, trzeba to jakoś przetrwać. Nie mam zamiaru używać jakiejś agresywnej chemii. Zostało jeszcze kilka kalarepek, które na razie nie wykazują objawów więdnięcia więc może przetrwają. Najwyżej kalarepki pooglądam tylko na obrazkach.